Hej!
Eye-linery to moja słabość. Nawet kiedy mam już swój typ, odczuwam imperatyw wewnętrzny by nadal poszukiwać, nadal testować... taka już chyba natura blogerki ;-)
Wiece, że bardzo lubię liner z Wibo (ten w kałamarzu), ostatnio odkryłam też równie fajny z Maybelline (w słoiczku, z pędzelkiem). Niestety nie zawsze jest tak, że wpadają nam w ręce fantastyczne produkty godne polecenia, czasem natkniemy się na buble (i to też nierzadko z polecenia :-) -> pamiętajmy, że to co sprawdza się u jednych, nie zawsze sprawdzi się u nas.
Tak własnie wyglądała sprawa z wodoodpornym eyelinerem z Rimmela, na który skusiłam się po obejrzeniu ulubieńców u Szusz. Pamiętam, że Weronika bardzo pochlebnie wypowiadała się o tym produkcie, a że cenię sobie Jej opinię, to zdecydowałam się na zakup.
produkt Rimmela to dokładnie tusz do kresek w żelu. W pakiecie mamy ok 2 gramów za mniej więcej 30 zł (więc dość dużo). Jak dla mnie konsystencja jest bardziej kremowa niż żelowa, ale nie to stanowi największy problem.
oprócz samego produktu, dostajemy także pędzelek (wbudowany w opakowanie). Pędzelek jest bardzo fajny, dość twardy, ale nie sztywny - pozwala na wykonanie precyzyjnej kreski. Aplikacja również nie stanowi tutaj problemu :-)
Zatem....dlaczego bubel?
przede wszystkim, mimo, że zarówno na opakowaniu jak i wewnątrz produkt opisany jest jako eyeliner CZARNY, to na powiece wygląda na grafitowy...albo wypłowiały czarny - dla osób lubiących wyrazistą, smolistą kreskę efekt jest bardzo rozczarowujący.
producent zapewnia, że forma żelu gwarantuje nam intensywnie napigmentowaną czerń. YYYYYY, no chyba nie :-)
kolejnym minusem jest to, że liner bardzo długo wysycha. Jeżeli zależy Wam na tym aby wykonać szybki makeup, musicie liczyć się z tym, że produkt może odbić się Wam w miejscu załamania powieki (jeżeli np. mrugniecie).
No i ostatnia rzecz, dla mnie właściwie ostatecznie dyskwalifikująca ten produkt (bo o ile wypłowiałą kreskę mogę podrasować, a i od mrugania na jakiś czas potrafię się powstrzymać, to na to niestety nie mam wpływu). Chodzi o trwałość produktu. Absolutnym kuriozum jest fakt, że produkt, wg producenta, jest wodoodporny - mnie wodoodporne tusze czy linery kojarzą się czymś nie do zdarcia. W tym przypadku jest tak, że po godzinie liner odbija się na dolnej powiece, ściera się i sukcesywnie znika z powieki. Dramat.
jednym słowem (a nawet dwoma) - NIE POLECAM. Dla mnie to trzy dychy wyrzucone w błoto. Liczę dni aż w końcu go wykończę i z wielką satysfakcją wyrzucę.
A Wy miałyście ten liner? jakie wrażenia?
buziaki,
Asia