sobota, 8 października 2011

moje ulubione cienie Mac



Hej dziewczyny,

dzisiaj trochę o cieniach Mac. Samą firmą interesowałam się długo przed moją przygodą z youtubem, natomiast nie będę ukrywać, że najpiękniejsze kolory, które nota bene zostały moimi faworytami, odkryłam właśnie dzięki portalowi. Dzisiaj przedstawię Wam 5 cieni, które według mnie zasługują na uwagę i śmiało mogę powiedzieć, że to właśnie po nie sięgam najczęściej robiąc makijaż :)


tak wygląda całą paletka w środku

od górnego lewego rogu: Crystal, Naked Lunch, Gleam, Shroom, Silver Ring, 
Da Bling, Swish, Shale, Satin Taupe, Scene
Sketch

Zaznaczę tylko, że nie 'kolekcjonuję' tych cieni jakoś na siłę po to tylko żeby wypełnić paletkę. Staram się by cienie się nie dublowały (te dwa podobne róże to pomyłka z przeszłości, kiedy jeszcze nie wiedziałam co z czym się je:), i naprawdę nie potrzebuję 10000 odcieni brązu czy nude. Wystarczy mi to co mam :) 

A teraz, nie przedłużając, moje top 5 :)


1. Naked Lunch, dla mnie to cień bazowy, ciepły, lekko wpadający w złoto i róż, pasujący właściwie do wszystkich tęczówek. Czasem nakładam go na całą powiekę, a czasem tylko do załamania. Zdecydowanie jest to cień, który zakupię ponownie:  


2. Satin Taupe, pięknie opalizujący brązowo-fioletowy cień z domieszką delikatnego złota. Za to własnie lubię Maca, żaden ich cień nie jest ani 100% brązem, ani 100% fioletem, ten brak oczywistości kolorystycznej tak bardzo mnie urzeka :) 


3. Shroom, według mnie idealny cień rozświetlający (nadawać się też może do podkreślania kości policzkowych), ładny, nieprzekombinowany, chłodny odcień bardzo jasnego beżu, opalizujący lekko na kolor srebra, posiadający mikroskopijne, bardzo wysmakowane drobinki. 



4. Shale, osobiście wydaję mi się, że jest to mega niedoceniony cień, najpewniej za sprawą Satin Taupe, ponieważ są to cienie kolorystycznie całkiem do siebie podobne. Niemniej, ja ten cień uwielbiam, według mnie jest od Satin Taupe subtelniejszy, wpadający bardziej w fiolet niż w brąz, choć też jest to kolor bardzo trudny do zdefiniowania. Posiada maleńkie srebrne drobinki, opalizuje delikatnie na różowo.




5. Scene, jak dla mnie idealny cień do fajnego, codziennego, niebrązowego smoky. Scene jest to kolorystycznie chyba najbardziej 'płaski' cień macowski, jest w 100% matowy i właściwie dość łatwy do określenia, nazwałabym go klasyczną szarością wpadającą delikatnie w grafit/popiel. Lubię go, bo kiedy mam ochotę na prosty makijaż sięgam przeważnie po niego. Pięknie komponuję się z Crystal i wszelkimi innymi chłodnymi odcieniami. Jedynym jego mankamentem może być to, że nie jest bardzo napigmentowany, ale rozciera się fantastycznie!


Na pewno pojawi się jeszcze filmik o całej paletce, tu przedstawiłam Wam moje ulubione, najczęściej używane cienie :) Gdyby ktoś decydował się na swój pierwszy zakup cieni Mac i chciałby ograniczyć się do minimum, to zasugerowałabym mu kupno pierwszej trójki tu przedstawionych. Według mnie to optymalny wybór i bardzo uniwersalny zestaw cieni :)

Ściskam,
wasza Asia

18 komentarzy:

  1. Ja też bardzo lubię Satin Taupe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post Asieńka :*** Ja cały czas się zastanawiam nad cieniami z MAC (moje zastanawianie trwa mega długo bo mam mega ograniczony dostęp do tej firmy - a przez internet zamawiać nie chcę) ale jeśli mi się uda to na 100 % kupię pierwszą 3

    OdpowiedzUsuń
  3. Całkiem fajna ta Twoja kolekcja ;) Ja nie mam ani 1 cienia z MACa, ale dobrze, że mam to co mam d;

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładne odcienie - takie naturalne kolorki. Podoba mi się! Szkoda, że to taka DROGA zabawa...

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna zmiana szaty bloga :)Co do produktów MAC, tak się o nich nasłuchałam na TY jak również naczytałam, że jak tylko będę mieć możliwość z pewnością coś sobie kupię, choćby dla sprawdzenia. (niestety nie mam dostępu do tych produktów a nie chcę wybierać kolorów przez neta)Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajne kolorki, lubię takie :) Ja nie mam ani jednego cienia z Mac'a, a patrząc na twoją paletkę zapragnęłam podobnej :) Wyszedł Ci naprawdę fajny post!

    OdpowiedzUsuń
  7. zachęciłaś mnie do 2 muszę zobaczyć na żywo:] Mag

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój ulubiony cień to Naked Lunch:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam cień Patina, prezentuje się wspaniale na wielu osobach.Często używam też Satin Taupe i Naked Lunch:)

    OdpowiedzUsuń
  10. @Magda60005: kurde, a ja sie do Patiny coś przekonać nie mogę, tzn jest piękna, ale wpada w zieleń, a ja mam dziwną awersję do zielonych cieni:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie bardzo podoba się cień Club, dla którego znalazłam świetny zamiennik w Catrice :)

    OdpowiedzUsuń
  12. scene jest śliczny ;]
    pozdrawiam
    eff ( http://kosmetyczny-swiat.blogspot.com/ )

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie no, co to za tapeta? Za oknem deszcz, na blogu deszcz...
    Ale cienie bardzo ładne - może te puste miejsca wypełnią jakieś żywe kolory? ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. @Angel: no co, deszcz jest fajny :P a kolorowe cienie...hmm wiesz co, kolorowych używam raczej rzadko, więc jak mam ochotę na kolor kupuję przeważnie tańsze cienie :) buziiiiii

    OdpowiedzUsuń
  15. Asiu super post :)))Musze zapolowac na ten Shale :) ciekawy odcien :)

    buziak :*

    OdpowiedzUsuń
  16. @joanna- ja w Patinie widzę brąz podbity oliwką z różowym połyskiem-mój nr 1:)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za komentarz!