niedziela, 31 lipca 2011

nowe torebunie :-)

Wiem, wiem... TOREBUNIE, ale ja lubię to słowo i o ile z reguły raczej nie zdrabniam, to zauważyłam, że mam pewne inklinacje do zdrabniania wszystkiego co związane z ciuchami i dodatkami :) Ale do sedna... w tym poście chciałam podzielić się z Wami moimi najnowszymi torebkowymi zdobyczami. Torebka z Reserved była zakupem zupełnie nieplanowanym, wpadła mi w ręce przypadkiem i tak jakimś dziwnym, tajemniczym trafem nie chciała już z nich wypaść :P.  Natomiast beżowa torebka z River Island jest dokładnie tym, czego szukałam  od dobrych paru tygodni - poręczną, niezwykle pakowną, śliczną małą torebeczką pasującą do każdego stroju - idealną na szybkie wypady, gdzie niepotrzebna jest ogromna torba!  :-)))) Uwielbiam ją!



na pierwszy ogień - torebko-worek z Reserved. Jest super pakowna i przez te dżeto-ćwieki taka trochę rockowa, czyli idealna dla mnie :) Kosztowała mnie 29 zł i była przeceniona bodajże z 59 zł. Jedynym jej mankamentem jest to, że nie jest zapinana, więc każda niepożądana rączka (np. w autobusie) ma do niej ułatwiony dostęp :( Muszę jeszcze dodać, że jestem pod wrażeniem tego jak ta eko-skórka się prezentuje - kiedy ją ujrzałam po raz pierwszy aż nie chciało mi się wierzyć, że nie została wykonana z prawdziwej skóry. 

A oto moja ukochana torebeczka z River Island. Podoba mi się w niej wszystko i autentycznie nie ma absolutnie żadnej wady. Dodatkowym atutem był fakt, że udało mi się ją kupić przecenioną o 100 zł. W regularnej cenie kosztowała 180, ja natomiast zapłaciłam za nią 80 zł. Głupek ze mnie, że nie dobrałam sobie żadnej innej rzeczy z przeceny (np. pięknego wisiorka z jaskółkami), bo wówczas zapłaciłabym za niego 50 procent taniej. czyli coś ok. 10 złotych. BUUUUUU!

Jak Wam się podobają moje zdobycze? Chciałybyście zobaczyć filmik z moją kolekcją torebek? Nie ukrywam, że torebki to chyba moja największa słabość :)

ściskam Was ciepło :)
asia

piątek, 29 lipca 2011

Takie tam... :-)

Dzisiaj totalne poplątanie z pomieszaniem - po trochu wszystkiego :) Najpierw pojechaliśmy z Jarkiem do Gołuchowa w celu nakręcenia filmiku z ulubieńcami Lipca. Jak wiecie pierwszą jego wersję wykasowałam i nie chodziło tu o negatywne komentarze, bynajmniej. Chodziło przede wszystkim o to, że jak człowiek palnie głupotę i głupio mu przed sobą samym najlepiej się z owej głupoty wymiksować i sprostować parę spraw. Tak też zrobiłam, a nowy filmik już się wgrywa :)

Następnie wstąpiliśmy do Galerii i jak tylko weszłam do sklepu w oka mgnieniu zidentyfikowałam najpiękniejsze buty z całego Reserved :) oto i one:
niestety cena powala - 250 zł:(

Po moim wielkim zachwycie nad tymi butkami i równie wielkim bólem serca wynikającym z tego, że na ich kupno pozwolić sobie nie mogę, niepocieszona wróciłam do domu. Na szczęście czekały na mnie przepiękne kolczyki, które parę dni temu zamówiłam z Asos i humor natychmiast się poprawił :)




czwartek, 28 lipca 2011

śniadanie u kiediski :)

Oglądając wczoraj pyszny post śniadaniowy u nissiax83, zapragnęłam pokazać Wam jak ten pierwszy i najważniejszy posiłek dnia wygląda u mnie. Dzisiaj jest totalna rozpusta - sałatka mojej własnej roboty i chleb orkiszowy z benecolem ( u mnie w domu nie używa się masła). Generalnie staram się nie jadać chleba - bo to straszny zapychacz- ale po prostu  nie mogłam się oprzeć chlebkowi orkiszowemu, który tak uwielbiam,:) Wczoraj natomiast zrobiłam sobie pyszną owsiankę z pestkami dyni, rodzynkami i nasionami słonecznika - było sycąco, zdrowo i w miarę dietetycznie :-)

A co Wy lubicie jadać na swoje śniadania? U mnie jadłospis jest raczej zmienny, ale jedna rzecz pozostaje ta sama - nie ma u mnie poranka bez dużego kubka kawy!






niedziela, 24 lipca 2011

Rzeczy bez których nie wyobrażam sobie mojej szafy :)

Wiem, że to próżne, ale czy nie macie w swojej szafie takich rzeczy, które po prostu kochacie?? Ja mam i nie wyobrażam sobie moich zasobów ubraniowych (hahahahaha:) i strojów (nie tylko dnia:) właśnie bez tych oto rzeczy:


Marynarki!!! ubóstwiam je! mam kilka, a te należą do moich ulubionych: z lewej strony marynarka z H&Mu (ok 120zł), z lewej strony marynarka z Zary (ok 200zł)
Kolejną częścią garderoby, którą bardzo lubię jest koszula. Koszule są niezwykle funkcjonalne, w zależności od tego jak noszone, są w stanie zmienić charakter całego stroju. Ta jest z Mango, kupiona na przecenie za ok 40 zł.


Uwielbiam bluzki i koszulki - gładkie, z nadrukami, jakiekolwiek! Ta koszulka z Zary jest moją ulubioną już od ok. 3-ech lat. O ile nie wszystkie ciuchy z Zary cieszą się dobrą jakością, o tyle ta bluzka jest naprawdę świetnie wykonana! Również kupiona na przecenie za 39 zł (pierwotnie kosztowała chyba 100 zł więcej).


Dla mnie czarne spodnie-rurki to podstawa (zwłaszcza, że nie noszę ani sukienek ani spódniczek) - pasują do wszystkiego, a nogi dobrze się w nich prezentują. Mam 2 pary :) Te akurat są z Cubusa, kosztowały ok 100 zł. 

A to moja ulubiona neonowa bluzka. W komplecie do niej była biała koszuleczka, ponieważ ta jest delikatnie prześwitująca. Mój typ na lato (może niekoniecznie polskie:). Prezent od mojej mamy na dzień dziecka. :)Lubię takie prezenty!!!


A to mój zdecydowanie ulubiony "set" na wyjścia. Piękna pomarańczowa bluzka z Zary zgapiona od Misi3006 :)))), kosztowała ok. 160 zł (cena-tragedia:( i stara eko-skórka z Bershki, rok temu nosiłam ją właściwie codziennie:) Niestety nie pamietam już ile kosztowała. Widzicie na zdjęciu również moją ukochaną i jedyną broszkę (nie lubię broszek - niszczą ubrania). Jest to prezent sprzed paru lat, muszę koniecznie wrzucić jej fotkę z bliska, papużka jest urocza!

Jak wiecie, uwielbiam różnego rodzaju sweterki, a przede wszystkim te kolorowe :) Mam manię na punkcie sweterków z Zary - są w miarę dobre gatunkowo i niedrogie. Za ten różowy zapłaciłam ok 50zł. 

Kiedy mam ochotę na nieco bardziej romantyczny look, zawsze sięgam po tę oto bluzkę z Zary. Jest naprawdę wyjątkowo i nawet zostałam kiedyś zaczepiona o nią na ulicy! Koszt. ok 100 zł.


W każdej szafie powinna się znaleźć zwykła, biała basicowa bluzka. Dobra na każdą okazję - jako top, lub coś pod spód. Moja akurat jest z Reserved, koszt to ok 20 zł.


Kurtki dzinsowe to według mnie kolejny basic. Dobre na każdą okazję, myślę, że można wyczarować z nimi świetne outfity i naprawdę pasują do wszystkiego - nawet do szpilek (testowane:). Ta kurtka jest z Mango (ceny niestety mnie pamiętam), a ta przecudna chusta zakupiona została w Massimo Dutti i był to mój prezent od mojego chłopaka :)


Tyle jeżeli chodzi o te najbardziej strategiczne części garderoby, a to moje ukochane dodatki: 


Chusty!!! kocham kocham kocham :) może na filmikach nie pokazuję się w nich zbyt często, ale jeżeli chodzi o dodatki to chusty u mnie plasują się na pierwszym miejscu. I jak widzicie... mam ich dość sporo...


Moja najukochańsza torebeczka ever. Mam ją tyle lat i nic, absolutnie nic, się z nią nie dzieję. Super wytrzymała, super pojemna, ożywi każdy outfit. Zara, niestety nie pamiętam ile kosztowała. 


A oto cała moja szafa, malutka niestety, więc efekt jest taki, że ciuchy zamiast wisieć sobie ładnie są na maksa upchane :) wiem jedno, ban na zakupy ciuchowe do końca roku!


Uffffff, no to się uporałam ze wszystkim! Znalazłoby się jeszcze na pewno parę innych ciekawych ciuszków, jednak myślę, że te zaprezentowane tutaj stanowią dla mnie bazę i kiedy nie wiem w co się ubrać, najczęściej własnie sięgam po te rzeczy. 

Czy myślicie, że dałoby się zrobić z tego TAG? Uważam, że byłoby ciekawie :) Pokazujemy światu nasze torebki, to czemu by nie pokazać naszych szaf?? :)

Buziam Was!


sobota, 23 lipca 2011

Amy...

Głos. Objawienie. Piękna kobieta. Miejmy nadzieje, że tam będzie jej lepiej.

Pierwsze wrażenia po stosowaniu tuszu False Lash Effect Fusion (Volume & Length) firmy Max Factor

Oj, ile ja już maskar w swoim życiu przerobiłam... sporo, naprawdę sporo. Sięgałam po najróżniejsze - były średnie pólki, niskie, wysokie, polecane i sprawdzone, jak i te kupowane zupełnie na "ślepo". Jednak każda posiadaczka, powiedzmy sobie szczerze, rzęs całkiem marnych wie, że nawet tusze z najwyższych półek wcale nie muszą być gwarantem efektu, który chciałybyśmy osiągnąć. Od czasu kiedy zaczęłam stosować Lash Queen Heleny Rubinstein myślałam, że moje modlitwy do bogów o cudne rzęsy w końcu zostały wysłuchane i że idealny tusz niczym Święty Gral został odnaleziony. Tusz - faktycznie, jest wspaniały, jednak cena (120-140 zł)...oj, z tym już gorzej.
Parę dni temu, zupełnie przypadkiem, natrafiłam na tusz, który przede wszystkim przykuł mój wzrok kolorem (ach te fiolety!) i obniżoną ceną ( w Rossmanie kosztował mnie on 39zł). Powiem szczerze, używam go od zaledwie paru dni, ale wiem, że będzie to mój ukochany kosmetyk i godny (i duuuuuuużo tańszy) następca Lash Queen. Oto moje spostrzeżenia:

  • pięknie podkręca moje zabójczo proste rzęsy
  • wydłuża
  • nie klei rzęs, nie tworzy grudek jeżeli jest starannie nałożony, ja mam czasem z tym problem, zwłaszcza kiedy się spieszę :P
  • całkiem nieźle pogrubia (moje rzęsy są naprawdę cienkie) 
  • można wypracować nim dowolny efekt - od bardzo delikatnego, po dramatyczny wręcz look rzęs
  • nie podrażnia moich oczu, co przy różnych tuszach niestety się zdarzało
  • nie kruszy się
  • nie odbija się, nie tworzy efektu pandy!!!! (DiorShow Blackout odbijał się niemiłosiernie, panda za 120 zł? no hello!) 
  • radzi sobie nawet z najkrótszymi rzęsami
  • pieknie "otwiera" oko :)
  • jest trwały - miewałam takie tusze, które po godzinie magicznie znikały z rzęs (wtf?!)
Jednym słowem - świetny tusz!! Póki co, nie odnotowałam absolutnie żadnych wad, a mnie naprawdę ciężko w tej kwestii zadowolić. Słyszałam, że podobno szybko wysycha, na dzisiaj nie mam takiej wiedzy, więc nie mogę się do tego ustosunkować :)

a tu parę moich fotek:

niepomalowane oko, lekko muśnięte tuszem Max Factor: 





a tu oko pomalowane: tusz MF, kredka brązowa Bourjois, paint pot Bare Study z Mac. Haha, nie mogę z mojego wystraszonego oka :D prawie jak w Psychozie u Hitchcocka :))


Ściskam Was :*

poranna kawa i czytanko

Wspominałam wielokrotnie - lubię czytać. Czytanie to chyba jedna z tych form spędzania czasu, która najbardziej mnie relaksuje. Mogę spokojnie popijać sobie kawę, niczym się nie przejmować, delektować się słowem i analizować sens. Na moje gendery mam do napisania pracę na egzamin i w poszukiwaniu natchnienia zdecydowałam się na prace Adrienne Rich i bell hooks. Sądzę, że bliżej przyjrzę się tej drugiej pani, bo choć problem rasizmu w feminizmie mnie bezpośrednio nie dotyczy, to sama kwestia wydaję się być niezwykle ciekawa. Ale hej! żeby nie było za poważnie i za nudno, kupiłam sobie wczoraj Twój Styl (oprócz Pani i Wysokich Obcasów to właśnie po TS sięgam najczęściej). Za Panią Dereszowską nie przepadam szczerze mówiąc (choć jej kreacja w Lejdis była bombowa, taka skrajnie brzydko-feministyczna chciałoby się rzecz :P :)))))), to wpadło mi w oko parę ciekawych artykułów.

 A Wy czytacie coś teraz? Macie swoje ulubione gazety :-)
buziak!




mój maaaaaaaciupki stoliczek nocny, ale i tak wszystko się na nim mieści! :))

taki kubek dostała moja mama na dzień mamy od mojego brata.... komentarz jest chyba zbędny, nie? :) najbardziej lubię fragment o 24godzinnym dogadzaniu :D o nieeeee, mamy też mają SWOJE życie!

piątek, 22 lipca 2011

melissa

Witajcie kochane!


to mój pierwszy w życiu post na moim pierwszym w życiu blogu, bądźcie wyrozumiałe! :)
Wiecie jak bardzo kocham zakupy i na moje wielkie nieszczęście mam tak, że jak już bardzo się na coś napalę, trudno jest mi przetłumaczyć, że ta dana rzecz moze mi być zupełnie zbędna. Kiedy zobaczyłam butki Vivienne Westwood dla Melissy u Radzi - musiałam, po prostu musiałam bliżej przyjrzeć się tym butkom! Takie właśnie znalazlam na shaffashoes.pl i po prostu nie mogłam im się oprzeć! Mają przyjść do mnie we wtorek, zamówiłam 40-tkę, a same buty nazywają się Melissa Wanting Black White, mam nadzieję, że będą na mnie dobre. Chyba ich największą wadą jest to, że są bardzo drogie - kosztowały mnie 309 zł. :(


Podobają  Wam się? Według mnie są naprawdę słodkie :)