piątek, 23 września 2011

preeeeeeeezenty :D

Kto nie kocha prezentów, powiedzcie?? zwłaszcza tych na maksa udanych :) tak pięknych niespodzianek to chyba jeszcze nie miałam, jestem mega szczęśliwa i muszę się tym szczęściem z Wami podzielić :)


To są moje perfumy, najukochańsze, najwspanialsze, najlepsze na świecie, przynajmniej dla mnie :) KOCHAM!

Jaki jest najlepszy prezent dla kiediski? kupić jej płytę kiediska i spółki :D Rhcp, my love love love :)))))


a tu mój przystojniak :) tylko po co mu te wąsy???


a tu coś co marzyło mi się już od długiego czasu :) torebka z czachą od Paul's Boutique. Jest piękna, super pakowna, szykowna i niesamowicie oryginalna :) no a poza tym są czachy!!! :DDDD prezent od mojego ukochanego:)


A poza tym, chciałam się Wam pochwalić, że ten tydzień był dla mnie wyjątkowo łaskawy :) zdałam prawko za pierwszym razem i zakwalifikowałam się na drugi etap rozmowy kwalifikacyjnej :) Nawet jeśli nie przejdę dalej, to nie będę zadręczać się, że łajza ze mnie i nie przeszłam pierwszego etapu :P

Ściskam mocno,
asia

czwartek, 15 września 2011

trochę spraw organizacyjnych na przyszły tydzień:)

Kochane, dzisiaj post traktujący o nieco innej tematyce niż zazwyczaj. Ot tak, postanowiłam podzielić się z Wami tym, co dzieje się w moim życiu i wyjaśnić trochę moją nieobecność na youtubie.

Przede wszystkim czeka mnie baaaaaaardzo intensywny tydzień. Na pewno tego nie wiecie, ale w wakacje, kierowana różnymi pobudkami, podjęłam decyzję o zmianie mojej pracy. Dzisiaj zadzwoniła do mnie Pani z rekrutacji i we wtorek o 9:00 zaczynam pierwszy etap całego procesu kwalifikacyjnego. Będę pisać jakieś dziwne testy, a cały interview potrwa 2 h! Trzymajcie za mnie kciuki!

Następnego dnia, tzn. w środę o godzinie 8:45 odbędzie się mój pierwszy egzamin na prawo jazdy (praktyczny oczywiście, teorie zdałam już szmaaat czasu temu:) Z jednej strony jestem mega podekscytowana i głęboko wierzę w to, że wreszcie będę miała to za sobą, jednak z drugiej strony nie chcę się nastawiać jakoś super pozytywnie i niestety mam przeczucie, że nie będzie to moje ostatnie podejście :P

Last but not least, w piątek mam urodziny i bez względu na to jak potoczą się sprawy z pracą i prawkiem, mam zamiar ostro poimprezować :D

Co do youtuba, kochani, koniecznie muszę się wziąć w garść i w końcu coś dla Was nakręcić, dostaję od Was wiadomości prywatne a propos tego kiedy pojawi się kolejny filmik, a ja rozleniwiłam się straszliwie i zupełnie nie mam weny na nową produkcję. Więc moja prośba do Was jest następująca: o czym konkretnie chciałybyście zobaczyć kolejny filmik? wszelkie propozycje i sugestie wpisujcie w komentarzach, czekam niecierpliwie, bo na pewno da mi to powera i inspiracje :)


ściskam Was mocno,
asia

jesienno-ciuchowy zawrót głowy.

Jesień nadchodzi wielkimi krokami. Czuć i widać to wszędzie. Lubię tę porę roku, jest pewnego rodzaju wyciszeniem po intensywnym lecie, niemniej, nadejście jesieni oznacza jedno - za jakiś czas przyjdzie zima, a to już takie fajne nie jest :( Ale póki co, nie ma sensu narzekać! kolory jesienne są soczyste i piękne (choć zawsze myślałam, że nie dla mnie), a poza tym w tym roku moda jesienna przyniosła ze sobą fantastyczne trendy (wzory azteckie, metalik, głębokie, musztardowe żółcie i bogate fiolety), które gorąco zachęcają do zakupów.

ten sweterek z Vero Mody kupiłam podczas naszego weekendowego wypadu do Krakowa. Kolor mnie powalił, jest przepiękny! a poza tym, jest super cieplutki, idealny na nadchodzące zimne wieczory  :) Kosztował mnie 99 zł.

Motywy azteckie podbiły moje serce, może dlatego, że od kiedy pamiętam zawsze marzyłam o podróży do Ameryki Południowej. Przepiękne wzory świetnie wpisujące się w jesienne kolory czekoladowego brązu, bordo i musztardowej żółci. Do żółtego swetra i niebieskich dżinsów pasują idealnie! Kupiona w New Yorkerze, za ok. 50 zł. 

ta bluzeczka już nieco bardziej elegancka, z cudownym ornamentowym zdobieniem. Jest dość luźna, ma ściągacz i przez to sprawia wrażenie nieco bluzowanej. Piękna, oryginalna i efektowna. Zauroczył mnie również tył bluzki - stonowany, fenomenalny kolor fioletowego bordo idealnie współgra z żywiołowym printem na przodzie. Kosztowała 99 zł i kupiłam ją w Bershce. 

prostotę i minimalizm cenię ponad wszystko. Bluzka ecru, która zastosowań może mieć wiele, powinna znaleźć się w każdej szafie. Bershka, 59 zł. 

Uwielbiam kurtki, mogłabym je kupować co miesiąc, ale to byłoby szaleństwo;)) Według mnie dobrze skrojona, fajna i modna kurta to przepis na udany outfit, następnie to już tylko kwestia dodatków :) Tę kurtkę kupiłam w Kapphalu i zapłaciłam za nią coś w okolicach 170 zł. Wykonana jest z poliestru, choć z daleka wygląda na delikatną skórkę. Bardzo dobrze leży i fajnie "robi" talię, więc dla osób o figurze jabłka będzie idealna. 
a to już ostatni zakup. Nigdy nie lubiłam brązów (patrząc na ciuchy z tego haulu trudno w to uwierzyć, nie?:), ale odkąd rozjaśniłam włosy wydaję mi się, że w brązach nawet jakoś wyglądam. Oczywiście nigdy nie przekonam się do ciemnych, przytłaczających odcieni tego koloru (wolę czerń lub granat), ale takie 'sraczkowate' naprawdę przypadły mi do gustu. Tę niepozorną listonoszkę wyhaczyłam w New Yorkerze, kosztowała ok. 70zł. 

Oto moje zakupy, mam nadzieję, że spodobały się Wam :)

PS. Przed chwilą wywaliłam do ogrodu wszystkie swetry, pościel, narzuty, chusty i szaliki i doszłam do wniosku, że mogłabym otworzyć sklep z chustami właśnie... jest ich stanowczo za dużo! może powinnam wystawić je gdzieś na sprzedaż? 

buziaki,
asia 

środa, 14 września 2011

wielka paka dobrodziejstw :)

Firmę AA uwielbiam. Uważam, że robią naprawdę dobrej klasy kosmetyki nie bombardując przy tym swoich klientek bajońskimi cenami. Płyn micelarny AA, który wylądował w ulubieńcach sierpnia, spełnia swoją funkcje równie dobrze jak micele apteczne, przy czym cena jest zdecydowanie niższa. Póki co, oprócz płynu micelarnego rozpoczęłam testowanie nawilżająco-rozjaśniającego kremu pod oczu i muszę przyznać, że krem ten na chwilę obecną plasuje się w pierwszej 3 moich najlepszych kremów pod oczy. Już nie mogę się doczekać kiedy pokończę wszystkie produkty do pielęgnacji i będę mogła (na całego i bez wyrzutów sumienia, że coś się zmarnuje:) rozpocząć moją przygodę z kosmetykami AA.


Pewnie dziwi Was, że w gronie kosmetyków dla kobiet znajdują się również męskie rodzynki? :) Otóż, Pan Adrian, który przygotował dla mnie tę paczuszkę dołożył bonus (i to wcale niemały) w postaci kosmetyków dla mojego partnera. No i jak ich tu nie kochać? 


a tu póki co zamieszkały sobie kosmetyki, czekając cierpliwie na swoją kolej :) wystawka zupełnie jak z Rrossmanna, ale jak na razie to jedyne miejsce, gdzie mogłam je upchnąć :)


A Wy lubicie kosmetyki firmy AA? 
buziaki!

środa, 7 września 2011

lakierowe szaleństwo, czyli błyskiem po paznokciach :)

Od czasu do czasu lubię pomalować sobie paznokcie. Z jesiennych paznokciowych trendów chyba najbardziej zaintrygował mnie look metaliczny, czyli lekko połyskujące, lekko opalizujące lakiery do paznokci. Dzisiaj zaszalałam sobie z lakierem Golden Rose, z serii Classics Metallic o numerze 09. A prezentuje się on tak:
kolor jest naprawdę bardzo ciekawy, wpada lekko w zieleń i ma w sobie przepiękne srebrne drobinki



będzie idealnie pasował do mojego najnowszego biżuteryjnego nabytku - srebrnego węża z Kappahl'a. Swoją drogą, Kappahl ma naprawdę bardzo fajną biżuterię, zawsze tam zaglądam głównie przez wzgląd na akcesoria :)

a tak wężutek prezentuje się z bliska, prawda, że przesłodki? :D

Dziewczyny, poluję także na lakiery typu duo-chrome, jeśli widziałyście gdzieś takie (cena preferowana do 10zł:), to prooooooszę dajcie znać!

Ściskam!

wtorek, 6 września 2011

Wielkie żarcie ;)

Oglądałyście film? dla mnie był on przeżyciem traumatycznym, nie mogłam patrzeć na jedzenie w normalny sposób i (ze skutkiem pozytywnym dla mojej sylwetki) miałam jadłowstręt przez kilka dni :) niemniej, jeść uwielbiam (z gotowaniem już nie jest tak kolorowo), ale mam momenty, że chce mi się posiedzieć chwilę w kuchni i trochę pokombinować :)do tego dania zainspirowała mnie emamija która dodała wczoraj fotki dania a'la pizza z dodatkiem rukoli. Już mi ślinka cieknie, czuję, że to będzie kulinarna rozpusta :)

Oczywiście przy okazji zakupów spożywczych musiałam dokupić sobie coś 'kobiecego' :) HOT już na mnie czeka :D oprócz pomidorów dodaliśmy również kiszonego ogórka, czosnek i żółtą paprykę.

 Do obiadu lubimy popijać sobie wino (z mojej inicjatywy przeważnie półsłodkie, jakoś nie przepadam za wytrawnym :P).  Do kupna właśnie tego wina skłoniła mnie przede wszystkim rozsądna cena (20zł) i wyjątkowo dziwna forma butelki, sama butelka wygląda jakby jej wieczko było od słoika po ogórkach, pierwszy raz coś takiego widziałam :)



mniam!

Zabieramy się do pałaszowania,
buziaki!


sobota, 3 września 2011

hiszpański haul, część II

Hej piękne!
Po ostatniej mini aferze pod moim filmikiem zakupowym, postanowiłam, że część drugą haulu pokażę Wam na blogu. Cała akcja była dla mnie żenująca i szczerze powiem, że nie mam ochoty na ciąg dalszy tej wątpliwej rozrywki. Wiem również, że było gros dziewczyn, które haul chciały zobaczyć i to właśnie dla nich powstaje ten post :) Kochane, do meritum. Zakupy oszałamiające nie są, jest ich właściwie garstka, ale z wszystkich tych rzeczy jestem baaaaardzo zadowolona :) Ogólnie shopping hiszpański zaliczam do najbardziej udanych w moim życiu :) Jako ciekawostkę dodam, że spacerując po Barcelonie nie zauważyłam (lub po prostu jakoś wybitnie nie wypatrywałam, pozostając pod urokiem miasta i zabytków :) żadnej, absolutnie żadnej drogerii. Wiem, że na pewno była jedna w centrum handlowym przy porcie, ale nawet do niej nie zajrzałam. W związku z tym nie mam w swoich zbiorach żadnej drogeryjnej zdobyczy (nad czym teraz trochę ubolewam), a największe zakupy kosmetyków pielęgnacyjnych zrobiłam w sklepie Rituals.


a to balsam cudotwórca o wdzięcznej nazwie "Mandarin Delight", w skład którego wchodzą słodkie mandarynki i świeża mięta. To od tego balsamu wszystko się zaczeło, był to mój pierwszy zakup w Rituals i jak się później okazało nie ostatni :) Fenomenalnie nawilża skórę spieczoną słońcem, a zapach jest dokładnie taki jakbyście w garści ściskały mieszankę mięty z sokiem z mandarynki. Bomba!



Kolejna rzecz, której nie mogłam się oprzeć był peeling "Himalaya Wisdom". Dodatkowym atutem był fakt, że peeling był przeceniony, a trzeba dodać, że kosmetyki Rituals do najtańszych nie należą. W rezultacie za 10 euro dostałam 265 gramów fantastycznego peelingu, który orzeźwia i detoksykuje skórę. Zapach obłędny!


Perfumy były kwestią dyskusyjną. Zapach chodził za mną prawie tydzień i po prostu czułam, że nie mogę wrócić bez niego do Polski. Sam skład nie jest niezwykle zaskakujący - połączenie wanilii i pomarańczy to raczej mało egzotyczny miks, natomiast to w jaki sposób przeobraża się po zetknięciu ze skórą jest niesamowite! Ponadto, perfumy te mają w sobie tę niezwykłą właściwość, że na każdej skórze pachną inaczej :) I love it!
Już od pewnego czasu czaiłam się na kremy Biotherm. Parę lat temu używałam żelu Aquasource, z którego byłam ogromnie zadowolona i to właśnie z zamiarem kupna żelu udałam się na stoisko Biotherm w el Cortes Ingles. Pani obsługująca stoisko (niemówiąca kompletnie po angielsku) zarekomendowała mi kupno nowości (ma zawierać składniki naturalne), której celem jest intensywne nawilżenie skóry. Wybrałam sobie krem na noc (na dwa kremy nie mogłam sobie pozwolić) i muszę przyznać, że jestem zachwycona, twarz jest w lepszym stanie,a stopień nawilżenia w pełni mnie satysfakcjonuje :)

portfel i bransoleta :) portfel w gwiazdki kupiłam na targu w naszym miasteczku bodajże za 5 euro, natomiast bransoleta łącząca w sobie trzy kolory nadchodzącego sezonu - fiolet, złoto i morski (którego niestety nie uchwyciłam:()- zakupiona w Bershce za 10 euro.
a to zakup w aptece (przy okazji wykupowania antybiotyku). Musiałam osłodzić sobie moją traumę ugryzieniową i w związku z tym sięgnęłam po balsam do ust. Kochane, był to strzał w 10! sam balsam kosztował 1,50 euro, ma świetny posmak ananasa i genialnie natłuszcza usta, co w takim upale było bardzo ważne!!
i ostatnia rzecz - zawieszka-kluczyk. Nie jest to oczywiście prawdziwe złoto, a sam kluczyk wykonany jest najprawdopodobniej z cyrkonii, niemniej, niezwykle mnie zauroczył (właściwie nas - mnie i moją mamę, która nosi go teraz non-stop:). Na opalonym dekolcie wygląda fenomenalnie. Zakupiony w naszym miasteczku, Santa Susanna.

Ok, to byłoby na tyle. Mam nadzieję, że nie macie mi za złe tego, że filmik nie powstanie, proszę o zrozumienie :) Jeżeli macie jakiekolwiek pytania, jak zawsze czekam :) 
A jak z Waszymi wakacyjnymi łupami? :)
Buziaki,
asia