wtorek, 3 lipca 2012

czas przyjemności :-)

Nie mam dzisiaj najlepszego dnia, a żeby nie był już taki totalnie beznadziejny, należy się jakoś ratować....


ja robię to następująco :-)

R O Z P I E S Z C Z A M      S I Ę ! ! !

jak? :-)






























przede wszystkim coś dla ciała i ducha :-) CZYTAM! moja książkowa inercja sieje spustoszenie w głowie i  myślach, co wpływa znacząco na różne aspekty mojego życia (trawestując nieco - kto czyta nie błądzi). Stanowczo nie lubię takiego stanu i nie chcę się mu poddawać! Zadie Smith namiętnie czytałam na studiach, tę książkę kupiłam parę lat temu (jak widzicie, książka przeszła już swoje, w tym dwie przeprowadzki:) i czas najwyższy w końcu zmierzyć się z nią ostatecznie. Znowu mam mega głoda książkowego, bardzo mnie to cieszy!




bardzo Wam polecam Jej literaturę, jak dla mnie - genialna. 





























koncercie Faith No More, już jutro! <3 <3 <3

na samą myśl mam motyle w brzuchu i banana na buzi :-)

o buzie też trzeba zadbać (a nóż widelec Patton dojrzy z tłumu moją pięknie nawilżoną buzię i o rękę poprosi??? :-DDD). Tutaj widzicie moją ulubioną maseczkę nawilżającą z witaminą E z The Body Shop oraz fantastyczny peeling enzymatyczny z Dermiki. Stosowany regularnie (ja peelinguję buzię 2-3 razy w ciągu tygodnia), daje naprawdę zadowalające efekty. 


A jakie Wy macie sposoby na kiepski dzień? jak lubicie się relaksować?

buziaki,

Asia 


29 komentarzy:

  1. lubię: pogadać z przyjacielem,
    zjeść coś pysznego,
    cieszyć się pięknem przyrody,
    uśmiechać się pomimo wszystko i myśleć pozytywnie :) zapraszam na bloga. tam dużo inspiracji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja właśnie z ksiązką :) teraz czytam Eden Child'a oraz z ulubioną muzyką:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i pięknie - trzeba się rozpieszczać :) Ja lubię relaksować się przy dobrej muzyce i książce oraz na zakupach ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja też uwielbiam czytać :-) Dobra ksiażka, dobra kawa, cisza, spokój i moje dwa szalone psy leżące koło mnie - to mnie relaksuje. A na totalnego doła działa u mnie wydawanie pieniędzy na rzeczy akurat niezbyt potrzebne

    OdpowiedzUsuń
  5. koncert zawsze swietna sprawa
    a jedziesz na impact fest ? red hoci beda- ja jade i nie moge sie doczekac

    OdpowiedzUsuń
  6. red hotów to bym posłuchała, ale u mnie w miescie to beda chyba tylko wtedy jak Polska wygra Euro;))) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. FNM kończą karierę :/ Wrzucili jakiś czas temu na fejsie rozpiskę pożegnalnych koncertów - będą w Polsce, na Ukrainie, w Rosji i gdzieś tam jeszcze... Komentarze były bezcenne: "Poland? WTF, come to Brazil!"... A ja, kurrrde, być nie mogę :C Baw się dobrze, za mnie też. Słucham ich od 20 lat.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach, "O pięknie"! Moja ulubiona książka Zadie.

    Baw się dobrze na FNM!

    OdpowiedzUsuń
  9. po męczącym dniu mnie relaksuje żel chłodzący do nóg zaraz po kąpieli. Nakładam go już leżąc w łóżku i tak idę spać. Relaks murowany :D pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. AAAAAAAAAA ! Poznan, moje miasto :) Piekne, zapraszam jak najbardziej :)
    Pozdrawiam, Klaudia :)
    Zapraszam na nowy post :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jak mam zły dzień, to oglądam Kiediskę na YT i już mi się humor poprawia! ;) I czytam oczywiście, głównie przed snem ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Relaks dla mnie to kąpiel z jakimś przyjemnym żelem lub olejkiem - choć to raczej nie w te upały:)
    Relaksuje mnie też mycie głowy:)
    Poza tym zawsze płyta Możdzera, dobra książka i bieganie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o! mycie głowy! też tak mam..i sprzątam w papierach..wyrzucone 2 siaty makulatury wietrzą pokój i głowę :)

      Usuń
    2. Miło, myślałam, że z tym myciem głowy to dziwna jestem:)

      Usuń
  13. Miłego koncertu, baw się dobrze! :))

    OdpowiedzUsuń
  14. A nie miałam okazji się poznać z panią pisząca... nadrobię :) Baw się setnie na koncercie :*

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie najlepszym sposobem na zły humor są albo zakupy albo wypad na drinka z koleżanką ;)

    Buziaki, Magda

    OdpowiedzUsuń
  16. Do Zadie zabierałam się tyle razy, że wstyd pisać. Kiedy jest mi źle idę się przeczołgać fizycznie - pobiegać, na rower. To zawsze pomaga.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dla mnie idealny relaks to wyjście ze znajomymi, książka i dobra (najczęściej smutna...) muzyka ;) Ale wiadomo, że koncerty to najlepszy lek na całe zło! Dlatego wyczekuję 27 lipca- impact :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Zadie Smith jest świetną pisarką:) Moja ulubiona książka to "Białe zęby".
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Trzeba się rozpieszczać, bo inaczej idzie zwariować ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. u mnie w ramach rozpieszczania bilet na openera. niestety tylko jednodniowy :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Aby poprawić swój fatalny humor to zazwyczaj idę na zakupy;) Wpadam w zakupowy szał i choć na chwilkę zapominam o problemach a później cieszę się z zakupów;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja robię dobre piciu (najczęściej pyszna kawkę z ekspresu z wieelką pianką) plus jakaś słodkość, czasem zakupy, czasem jakiś nieskomplikowany film no i muzyka rzecz jasna:)

    Ja mam tą książkę tylko w języku angielskim, już 2 razy się za nią zabierałam, ale to chyba jeszcze nie jej czas;)

    OdpowiedzUsuń
  23. zazdroszczę koncertu ! mój sposób na relaks jest prosty - słońce, woda i muzyka ;D
    pozdrawiam i zapraszam do siebie ;))

    OdpowiedzUsuń
  24. A mi jakoś Zadie Smith nie podchodzi. Przebrnęłam przez połowę "Białych zębów" i nie czułam motywacji żeby czytać dalej. Robiłam też podejście do "Jak zmieniałam zdanie" i też nie dotarłam do końca.
    Ale za to na Malcie chętnie zobaczyłabym operę na podstawie "Powolnego człowieka" Coetzeego. Uwielbiam jego powieści.

    OdpowiedzUsuń
  25. Czasem zdarza się taki, że nie pozostaje nic innego, jak go przeczekać.

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za komentarz!