czwartek, 30 sierpnia 2012

Czym najczęściej wykonuję makijaż oka?


Hej ;-)


Bardzo często pytacie mnie czym wykonuję makijaż oka. Eyeliner to kwestia bezdyskusyjna i oczywista - bo jest zawsze,czasem nawet solo :-) Jeżeli chodzi o cienie, nie lawiruję zbyt intensywnie, mam sprawdzony duet i to własnie po niego sięgam najczęściej.


Mowa o:




od lewej: cień z Inglota o numerze 397 Pearl oraz cień z Catrice o wdzięcznej nazwie C'mon Chameleon.


UWIELBIAM ten cień. Przepęknie rozświetla spojrzenie, nie ma absolutnie żadnych drobinek (i dobrze, bo perła i drobinki to jednak trochę za dużo). Opalizuje na łososiowo i różowo. Bardzo polecam, z trwałością rónież nie ma żadnych problemów.






 





Cień z Catrice jest dla mnie absolutnym objawieniem (choć nie wiem czemu tworzą sie na jego powierzchni te dziwne grudki). Podobno ma byc duplikatem sławetnego Club z Maca - nie wiem, nigdy nie widziałam tego cienia :-) C'mon Chameleon to wyjątkowe połączenie głębokiego brązu i butelkowej zieleni, dodatkowo opalizuje, choć nie jestem w stanie sprecyzować na jaki kolor dokładnie. Idealny do smoky, świetnie się rozciera.







Mam nadzieję, że zaspokoiłam nieco Waszą ciekawość.




Macie swoje ulubione cienie, po które siegacie najczęściej?


buzia,

Asia


czwartek, 23 sierpnia 2012

testy, testy... :-)

hej,


od jutra zaczynam testowanie tych oto skarbów :-) najbardziej ciekawi mnie maseczka do włosów, liczę na nią!!!



dostałam maseczkę do włosów z keratyną i jedwabiem z Biovaxu (cieszę się tym bardziej, bo gros z Was polecało mi ją pod moim filmikiem o włosach) oraz regenerujący krem do rzęs z L'bioticy. 






wybaczcie to światło, chyba jeszcze nie dociera do mnie, że już tak szybko robi się ciemno :-(




Miałyście kiedyś te produkty?

Polecacie?

Ja jestem bardzo ciekawa jak się u mnie sprawdzą ;-)


Buziaki,

Asia

niedziela, 19 sierpnia 2012

domowe wypieki :-)

Witajcie,


To prawda niemalże objawiona, że najsmaczniejsze wypieki powstają dzięki pracy naszych własnych rąk.

Przyznam się szczerze, że nie przepadam za pichceniem (moja mama również nie jest entuzjastką), ale czasem nas najdzie i zabieramy się do roboty. Wczoraj postanowiłyśmy upiec ciasto śliwkowe (najprostsze ciasta są najlepsze, nie przepadam za "udziwnieniami"). Śliwek miałyśmy w bród - nasze drzewko pięknie obrodziło - więc szkoda bybyło gdyby te pyszne i zdrowe owoce miały się po prostu zepsuć.



A oto efekty naszej ciężkiej pracy (czyli tak naprawdę pogaduszek przy kawie :-)



to co widzicie na zdjęciu, to już oczywiście "końcówka"  :-) jak widać, ciasto było naprawdę smaczne :-) 




zamiast śmietany czy czekolady, posypałyśmy ciasto sezamem. 




uwielbiam śliwki :-) 





ciasto było naprawdę bardzo smaczne :-) może nie wygląda tak spektakularne jak z cukierni, ale przynajmniej wiem, że nie ma w nim chemii i ulepszaczy, a śliwki przywędrowały z mojego własnego ogrodu :-) 


lubicie piec ciasta? macie swoje ulubione?


buziaki,

Asia

piątek, 17 sierpnia 2012

karmimy psiaki :-)

Hej,



Jakiś czas temu otrzymałam maila od Joasi, która zapytała mnie czy nie chciałabym przyłączyć się do dobrze Wam już znanej akcji "Karmimy Psiaki". Nie mogłam odmówić!


Temat dotyczył stylizacji modowej, w której motywem przewodnim miała być koszulka z logiem Psiaków.  Obecnie mam problem z nagraniem outfitu, więc wrzucam Wam zdjęcia przedstawiające zamysł "stylizacji" (szumne słowo, marynarka i T-shirt to chyba jednak jeszcze NIE stylizacja? ale ja od jakiegoś czasu inaczej się nie ubieram :-) :-) :-)






















ostatnio nie kombinuję ani z kolorami ani z formą :-) przestawilam się na proste stroje: t-shirt, czarna marynarka z Reserved (169 zł bodajże), niebieskie dżinsy i czarne baleriny to najczęściej męczona przeze mnie kombinacja.





























sam T-shirt wygląda tak:







Jednak to nie ciuchy są tutaj ważne! Najistotniejszy w akcji "Karmimy Psiaki" jest jej szczytny cel. Pomóc zwierzętom ze schronisk może KAŻDY. Jedyne co musicie zrobić, to wejść na stronę







i kliknąć na pieska, którego chcecie nakarmić. Jak powszechnie wiadomo, kluczowi w takich akcjach są sponsorzy, którzy kupują karmę. Sponsorzy zarabiają na reklamach (bo za darmo nie ma NIC, pamiętajcie), więc aby karma faktycznie trafiła do pustych misek, musicie wpisać swojego e-maila, imię i wiek (cała procedura zajmuje nie więcej niż 5 sekund ;-). Oczywiście będziecie dostawać spam od sponsorów - jest to nieuniknione, jednak czymże jest parę reklam, które możecie automatycznie przekierowywać do folderu ze spamem w porównaniu z pełnym brzuchem i zadowoloną mordką psiaka? Razem możemy zrobić wiele, wystarczy jedynie chcieć :-)



Gorąco Was zapraszam do przyłączenia się do akcji,

buziak,

Asia






niedziela, 12 sierpnia 2012

nowości od Inglota ;-)

Hej :-)


parę dni temu weszłam sobie do naszego starego, poczciwego Inglota. Zakupy nie są szałowe, ale muszę przyznać, że sprawiły mi wiele frajdy (nie pamiętam kiedy ostatnio kupowałam coś w Inglocie) :-). 





zakupiłam Sleeks Cream (połączenie szminki i błyszczyka), numer 100 oraz cień do paletki w numerze 115. 





szminko-błyszczyk z założenia miał być nude. Zdecydowałam się na ten o lekko brzoskwiniowym podbiciu, wygląda super naturalnie na ustach i ładnie je uwydatnia :-) Kosztował ok 20 zł. 





już od dawna czaiłam się na ładny morsko-turkusowy kolor, najlepiej opalizujący. Idealny na lato:-)




Mimo, że na ręce roztarty cień wygląda na słabo napigmentowany, w rzeczywistości nie mogę narzekać. Daje fajny, lekki look. Chociaż unikam go kiedy mam przekrwione oczy, strasznie podbija wszelkie zaczerwienienia :-( Kosztował 10 zł. 




A Wy często zaglądacie do Inglota? :-)


buziaki,


Asia






piątek, 3 sierpnia 2012

co w ciuchach piszczy :-)

Wybaczcie mi ten przestój, ostatnio miałam małe problemy z kompem (w sumie to nadal mam :-().


Trochę z nudów i przez przypadek, weszłam sobie na oficjalna strone Zary. Pokżę Wam rzeczy, które wpadly mi w oko :-)



cudownie zdobiona, skórzana kurtka. Cena powala, prawie 900 zł :-(



uwielbiam ćwieki i czerń :-) 150 zł. yyyy!



chyba jestem strasznie monotematyczna :-) bluza z ćwiekami 170 zł




wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony www.zara.com
niby koszula, ale mnie bardziej kojarzy się z parką. Fajna aplikacja na piersi. Przypomina mi mega wielką broszkę zrobioną z kryształków :-) 200 zł.


Jak widzicie, ostnimi czasy świruję na punkcie bardziej stonowanych ciuchów.

Przypadło Wam coś do gustu? W moim przypadku najprawdopodobniej skończy się tylko na przeglądaniu stronki, niektóre ceny naprawdę powalają.


buziaki,


Asia