środa, 1 maja 2013

smuteczek...

Cześć!


wiecie na pewno doskonale, że mam niezłego świra na punkcie toreb. Uwielbiam, kolekcjonuję, noszę i zmieniam bardzo często. Zdarza mi się tak, że to własnie torba stanowi główny punkt stroju, a reszta - czyli ciuchy i dodatki to tylko tło.

Tak było również w przypadku tej cudownej torby z Topshopu. Zachwyciło mnie w niej absolutnie wszystko (no może za wyjątkiem ceny, kosztowała ponad 200 zł.). Kolor, faktura, forma, kształt -mega.

Mam kilka rzeczy z tego sklepu, kupuję w nim wyłącznie okazyjnie. Raz, że drogo, a dwa, że sklep mieści się tylko w Warszawie. Przeważnie na jakość nie narzekam, ale tym razem jest niestety inaczej...



z samą torbą nic się nie dzieje. Wszystkie zarysowania i zagniotki, w moim odczuciu, dodają jej charakteru, przez co staje się jeszcze bardziej "vintage". Problemem, który niestety dyskwalifikuje większość jej zalet jest ustawicznie psujący się zamek. Torba, która jest wiecznie otwarta nie nadaje się do użytku, parę dni temu prawie wypadł mi z niej telefon :-(





od lutego (bo wtedy ją kupiłam) torba zdążyła popsuć się już 3 razy. Dwa razy byłam u kaletnika, pan powiedział mi, że następnym razem wymieni mi cały pasek (suwak), bo wymiana zamka nic nie daje. Powiedział też, że będzie problem z dobraniem suwaka, bo kolor jest bardzo nietypowy, więc pewnie będę zmuszona połazić po pasmanteriach, lub poszukać w sklepach internetowych. 


jestem zła, bo naprawdę lubię tę torbę!!!


pisałam już o moim problemie na facebooku, dziewczyny wspomniały o reklamacji. W moim przypadku nie jest to możliwe, bo sklep mieści się w Warszawie, a żeby daną reklamację rozpatrzyć, niezbędne jest dostarczenie im "fizycznie" torby. 


Jestem w kropce.



pozdrawiam Was ciepło mimo wszystko i udanej majówki życzę :-)


kiss,

Asia

20 komentarzy:

  1. Szkoda:( Taka piękna torebka...

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż nie zawsze cena idzie w parze z jakością.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja często w torbach z sieciówek mam problem z psującym się zamkiem i zawsze bardzo trudno jest znaleźć odpowiednik

    OdpowiedzUsuń
  4. A nie mozna wyslac jej pocztą do Warszawy ?

    OdpowiedzUsuń
  5. A może masz w Warszawie kogoś znajomego, kto mógłby pomóc ci w dostarczeniu torby. Uważam, że ponad 200 zł to za dużo żeby im darować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No ja bym jednak poszła w reklamacje, ale z drugiej strony jak już kaletnik coś przy niej robił to może zostać nie przyjęta. Chyba pozostaje Ci na własną rękę poszukać czegoś pasującego pod ten kolor i zapłacić kaletnikowi. Faktycznie od torby za 2 stówki oczekiwałoby się lepszej jakości. Sama w sobie jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. próbowałaś smarować zamek świecą? ;) takie metalowe zamki chyba dość często sprawiają problemy

    OdpowiedzUsuń
  8. czasem drogie torby służą mi o wiele krócej niż te z lumpeksu czy kupione za grosze.
    Tak to już jest ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. Pomiędzy zamkiem a szwem jest paseczek materiału, do którego można doszyć nowy zamek. Sama mam taki `podwójny` zamek przy kurtce. Wygląda efektownie, a zaoszczędziłam na krawcowej, bo jest doszyty ręcznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. naprawde ładna torebka .. szkoda że taki wadliwy zamek ; /

    OdpowiedzUsuń
  11. kochana! Torbe przeciez mozesz wyslac im do sklepu (radze lepiej zadzwonic i upewnic sie ze jest taka mozliwosc;) Dolacz ksero paragonu i koniecznie! jesli bedzie potrzebna data zuwazenia niezgodnosci towaru z umowa to musisz sie zmiescic w 2 miesiacach od zauwazenia, inaczej odrzuca Ci reklamacje z "urzedu". I nie przyznawaj sie ze juz cokolwiek kombinowalas przy niej. Najlepiej zadzwonic i wypytac co i jak, bo jesli zalezy Ci na torbie, a oni uznaja wymiane-a nie naprawe to lepiej robic to we wlasnym intersie, a jesli naprawiaja to why not :) buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Śliczna torba, choć za takie pieniądze powinna służyć 'bezawaryjnie' latami.

    OdpowiedzUsuń
  13. odeślij tę torbę z załączonym pismem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj szkoda, bo torebka bardzo ładna...

    OdpowiedzUsuń
  15. torebka super, ale z tym suwakiem to lipa straszna. Psujące się zamki to ostatnio jakaś plaga- już od dwóch koleżanek słyszałam, że zepsuły im się torby (jednej po tygodniu, drugej 3 dni po zakupie). Pieniędzy chcą coraz więcej, a jakość coraz gorsza.. no cóż :)

    OdpowiedzUsuń
  16. a swoją drogą, zapraszam na rozdanie do mnie :) może wygrasz i poprawi Ci się humor? ;))

    http://ninja-beauty.blogspot.com/2013/05/moje-pierwsze-blogowe-rozdanie-eve.html

    dołączam do obserwujących :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam podobny problem z kurtką z Zary - notorycznie psuł się zamek. Chciałam go wymienić, ale okazało się, że po pierwsze jest ta wszyty, że wyprucie go może zniekształcić kurtkę, a po drugie, powiedziano mi, że marne szanse są na znalezienie tak długiego zamka. I już miałam się poddać, gdy znajoma z osiedlowej pasmanterii zaproponowała wymianę jedynie tej ruchomej części zamka (jednej z dwóch takich części). Wymieniła mi na miejscu i... UDAŁO SIĘ! Mimo, że kawałek tej sprzączki (?) jest w innym kolorze, to finalnie i tak jej nie widać, a zamek śmiga jak nowy. Może i Tobie się uda. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Szkoda torebki bo jest piękna.. ale niestety ostatnio coraz częściej cena nie przekłada się do jakości..

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za komentarz!