czwartek, 11 lipca 2013

wrażenia po Heinekenie :-)

cześć!


wracam do Was (co prawda nie na długo, bo 20 lipca znowu wyjeżdżam i podejrzewam, że dostęp do internetu będę miała znikomy), ale wpadam na chwilę, by napisać parę słów o Openerze :-)


Do tej pory, "zaliczyłam" trzy edycje tego festiwalu i szczerze przyznam, w tym roku Opener zaskoczył mnie bardzo pozytywnie! pod względem organizacyjnym było bezbłędnie. Pamiętam jak cztery lata temu czekaliśmy w kolejce by wymienić bilet wstępu na karnet. Trwało to chyba ze 4 godziny, było wtedy upalnie, więc jesteście w stanie wyobrazić sobie co to były za katusze ;-)


Mnóstwo punktów gastronomicznych (w tym wielki namiot, który służył nam jako schronienie podczas jednego deszczowego dnia festiwalu), wiele atrakcji poza koncertami (silent disco, teatr, kino, punkt Trójki, jakieś animacje, showroomy, fashion stage). Naprawdę, na Heinekenie nie sposób się nudzić, a żeby zobaczyć chociaż połowę z tego co proponuję organizator, należałoby chyba się sklonować ;-)


Z dojazdami również nie było problemów, Heineken podstawiał wynajęte, bezpłatne busy, które kursowały na teren lotniska właściwie co minutę.



Reasumując, festiwal na ogromny plus. Jeśli za rok line-up mi podpasuję, to jadę na 100% :-)


Acha, jeszcze jedno. Na Heinekenie DUŻO się chodzi :-) i nie przesadzam. Jeśli macie problemy z nogami lub kręgosłupem, to poważnie zastanowiłabym się nad wyjazdem na festiwal. Odległość od sceny głównej do namiotowej (gdzie przeważnie odbywają się najciekawsze gigi), jest porażająca, a żeby zobaczyć cokolwiek, należy ją pokonać przynajmniej 2-3 razy dziennie.





Poniżej parę fotek :-)



pierwszego dnia - jeszcze pusto :-) tu widać scenę główną. 



...a tu trzy dni później :-) 



 trampki to zdecydowanie najlepszy rodzaj obuwia na tego typu imprezy. Tu moje czarne conversy za kostkę, uwielbiam je :-)




 podczas wspomnianego jednego deszczowego dnia festiwalu, trochę nam się nudziło :-) tu pod namiotem. Poza tym, poznajcie Paulinę, moją kompankę festiwalową :-)))




 tutaj chwilę przed najważniejszym dla mnie koncertem, czyli koncertem Queens of the Stone Age. Nastroje były iście szampańskie :-D




Queens of the Stone Age




Maria Peszek też dała radę :-)




shopping też trzeba było zaliczyć :D płócienna torba z Pan Tu Nie Stał :-)








w kwestii samych koncertów. Oczywiście najlepiej wypadli QOTSA, niezwykłe wrażenie zrobili na mnie również Nick Cave and the Bad Seeds, Blur i Maria Peszek. Największe rozczarowanie to rozgwiazdorzeni Kings of Leon, ale na nich to się specjalnie nie nastawiałam :-) 




Heineken to ekstra sprawa, już tęsknie :-)



buziaki dla Was,



Asia

22 komentarze:

  1. Szkoda, że Cię nie spotkałam :(
    Ja po jednym dniu stwierdziłam, że za rok jadę na cały :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co to za "Pan tu nie stał" haha ale odjazd :P lubię takie dziwctwa, trąci mito PRL-em nie wiem czemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hah DZIWCTWA? DZIWACTWA oczywiscie ;)

      Usuń
    2. przwciez to juz niemal kultowa marka z łodzi? naprawde nikt nie słyszał o tym projekcie? i'm in shock,zwłaszcza że prężnie działaja na rynku już ze 4 lata

      Usuń
    3. a skąd wniosek, że nikt nie słyszał? :-)

      Usuń
    4. "im in shock" haha sorki ale starsznie mnie to rozbawilo... :D:D

      Usuń
  3. Musiało byc super, zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Co Ty mówisz?! Ja pojechałam specjalnie na Kingsów i bardzo mi się podobał ich koncert. Wiem, że jestem fanką, może jestem mniej krytyczna, ale jak czytam niektóre opinie w internecie, to zastanawiam się, czy byłam na tym samym koncercie :) A może miałam po prostu dobre miejscówki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oni mi muzycznie nie odpowiadają - każdemu podoba się co innego :), poza tym dali słaby koncert, bez zaangażowania, inaczej było w 2009 kiedy ich oglądałam, grali zupełnie inaczej :)

      Usuń
  5. skąd te śliczne okulary? :) buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  6. qotsa to chyba najlepsza petarda tego festiwalu. zaraz po nich są arctic monkeys c:

    OdpowiedzUsuń
  7. Przez to udko kaczki nagle zrobiłam się głodna!

    OdpowiedzUsuń
  8. asia i znow sie minelysmy,gdynia to moje miasto,jade dopiero za 10 dni do domu,szkoda! buziak

    OdpowiedzUsuń
  9. W tym roku mi się nie udało, ale jeśli w przyszłym podpasuje mi line up, będę na pewno ;)

    Co do obuwia, trampki są ok, ale jednak najlepsze na koncerty zdecydowanie martensy! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. chciałabym bardzo się kiedyś wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. to wspaniale ze się udał opener ;)
    aż wstyd, bo mimo ze mieszkam 20 minut od gdyni , nigdy nie byłam na Openerze :c
    ale gdy wracałam przez gdynię widziałam ten tłum, który czekał na autobusy i ten sznurek busów!
    fajna organizacja, aż byłam w szoku. Może kiedyś się wybiorę :))

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za komentarz!