niedziela, 30 czerwca 2013

człowiek okazja - to ja!

Hej!


mamusia moja mi zawsze powtarza, że mam oko do okazji :) dzisiaj chyba też niezła okazja mi się trafiła, dlatego postanowiłam, że podzielę się moim szczęściem z Wami :-)


Czasem zaglądam do Promodu. O ile ciuchy rzadko kiedy przypadają mi do gustu, o tyle niektóre dodatki proponowane przed Promod są naprawdę zachwycające. Oto co udało mi się "upolować" :) 





oryginalnie, ten naszyjnik kosztował 69zł - szaleństwo. Przeceniono go na 30 zł. 



następnie, moją uwagę przykuła ta oto bransoletka. Bardzo oryginalna i świetnie prezentująca się na dłoni. Cena pierwotna - 69 zł (!!)


na szczęście przecena objęła także bransoletkę. Jej koszt po obniżce to również 30 zł. 



jest śliczna, ale trzeba się natrudzić by ją zapiąć jedną ręką :-)



A teraz najlepsze :D

Jako że posiadam kartę stałego klienta w Promodzie ( a właściwie to karta mojej mamy :) i okazało się, że pula punktów upoważniająca do 20 zł upustu, została osiągnięta, cena za te dwie błyskotki dodatkowo poszła w dół o dwie dychy :D

Reasumując, rzeczy, za które bez upustów zapłaciłabym 138 zł, wyniosły mnie 40 zł. :-) innymi słowy, jestem 100 zł do przodu, hurra! :-) 



podobają się Wam moje łowy? macie oko do przecen i promocji? 


buziak,


Asia 

poniedziałek, 24 czerwca 2013

KONKURS - kremy do rąk KAMILL - ZAMKNIĘTY

cześć!


dzisiaj notka a propos konkursu z firmą Kamill, o którym wspominałam w ostatnim filmiku KLIK:





Wygraną w konkursie są trzy zestawy kremów do rąk (po trzy kremy - widoczne na zdjęciu powyżej). Wygrywają 3 osoby!




Zasady konkursu:


  1.  pod filmikiem z zajawką konkursu, bądź pod tym postem, odpowiedz kreatywnie na następujące pytanie: 



Jaki, według Ciebie, powinien być idealny krem do rąk? 




  2.  zaznaczam, że to NIE rozdanie, a konkurs. W tym przypadku nie wygrywają losowo wybrane osoby. Zwyciężą Ci, którzy zadadzą sobie minimalny trud odpowiedzenia na pytanie w sposób kreatywny, ciekawy,a może i merytoryczny :-) 



3. Konkurs wygrywa subskrybent mojego kanału na youtube, lub/także obserwujący mojego bloga


4. Należy polubić fanpage Kamill ->  KLIK



5. Konkurs trwa TYDZIEŃ, tzn. od dzisiaj (24.06.2013) do następnego poniedziałku (1.07.2013)



6. Osoba zgłaszająca się do konkursu powinna być pełnoletnia. Jeśli nie jest, musi uzyskać zgodę rodzica, bądź opiekuna na uczestnictwo w konkursie. 



zapraszam Was gorąco do wzięcia udziału w konkursie!



buziaki,

Asia




środa, 19 czerwca 2013

Pomarańczowy peeling z Perfecty (Dax Cosmetics) - recenzja

 Peeling to kosmetyk bardzo potrzebny, wiemy to chyba wszystkie ;-) regularne stosowanie scrubów sprawia, że sukcesywnie pozbywamy się martwego naskórka, przez co nasza skóra jest gładka i delikatna.


Peelingów na rynku jest co nie miara  - jedne lepsze, inne gorsze. Dziś zaprezentuję Wam jeden z lepszych scrubów, które miałam możliwość testować, choć na pewno nie jest to ideał.




Antycellulitowy cukrowy peeling do ciała z Perfecty gości w mojej łazience już po raz trzeci. Pomarańcza i wanilia to jedna z moich ulubionych kombinacji zapachowych, a w przypadku tego peelingu zapach jest naprawdę powalający. Myślę, że nawet gdyby absolutnie się nie sprawdzał, wracałabym do niego właśnie przez wzgląd na to jak pachnie. Obłęd! 


Warto jednak zaznaczyć, że osoby, które nie przepadają za słodkimi, dominującymi zapachami mogą być rozczarowane. Peeling pachnie faktycznie jak świeżo wyciśnięte pomarańcze z aromatem wanilii, absolutnie nie jest to neutralny zapach :-) 




opis produktu i zapewnienia producenta. 





skład 





konsystencja





MOJA OPINIA:


Plusy: 

- ZAPACH (na pierwszym miejscu, bezsprzecznie:-)

- cena vs. gramatura: opakowanie zawiera 225 ml produktu, cena oczywiście waha się, choć generalnie oscyluje wokół 15-20 zł. Uważam, że to rozsądny wydatek. 

-  bardzo zadowalający efekt złuszczenia martwego naskórka. Po użyciu skóra jest gładka i delikatna. Uczucie miękkości utrzymuje się do kilki dni po zastosowaniu peelingu.

- grube granulki peelingujące (ja to lubię:-)

- fenomenalnie orzeźwia i relaksuje! 

- zbita konsystencja umożliwia korzystanie z produktu, nie przepadam za "lejącymi się" peelingami. 

- po osuszeniu ciała ręcznikiem, na ciele pozostaje lekko tłusty film. Niektórzy to lubią, inni nie. Ja akurat lubię, dlatego zakwalifikowałam tę pozycję do plusów. Mam wrażenie, że skóra jest natłuszczona, a po dodatkowym nawilżeniu ciała balsamem, ciało następnego dnia jest naprawdę...do schrupania ;-) 


Minusy: 

- nie jest wydajny. Opakowanie starcza mi na 8-9 użyć. Peeling całego ciała wykonuję 2 razy w tygodniu, więc produkt starcza na trochę ponad miesiąc. 

- działanie antycellulitowe? nie łudźmy się, nic z tych rzeczy.... ;-) 

- skład. Osobom, które zwracają uwagę na skład produktu, na pewno nie przypadną do gustu dwa składniki peelingu, tj. parafina i propylparaben. To własnie parafina "czyni" skórę gładką i elastyczną, choć w rzeczywistości jej działanie jest niestety szkodliwe. 



To byłoby na tyle. Macie swój ulubiony peeling do ciała? 

A może używałyście tego z Perfecty?


buziaki,


Asia

sobota, 15 czerwca 2013

rower, truskawki i Hitchcock

Witajcie!


dzisiejszy dzień muszę zaliczyć do wyjątkowo udanych :-) Dostałam przepiękny prezent od mojego taty - rower! Postanowiliśmy, że bierzemy się za siebie, a że oboje uwielbiamy jeździć na rowerze, to decyzję odnośnie co weekendowych przejażdżek podjęliśmy właściwie natychmiast.




i tak oto, pojawił się on! 


wtachanie go na 2 piętro, to nie lada wyzwanie. Jeśli codziennie będę na nim jeździć i codziennie wnosić do mieszkania, to po wakacjach będę miała muły niczym Pudzian :D




tu już w trakcie testów :-) 
nigdy nie miałam tak komfortowego roweru. Po 1,5 h jazdy nie czułam absolutnie żadnego zmęczenia, a siodełko jest wygodniejsze od mojego fotela w pracy ;-) 



Jedno jest pewne - sport daję ogromną dawkę endorfin. Nic tak nie poprawia nastroju jak ruch!


no może poza....


truskawkami! 




z chęcią spałaszowałabym je z lodami... ale niestety nie miałam żadnych (chociaż to w sumie dobrze:D) 




coś dla ciała i ducha ;-) Hitchcock to niewątpliwie jeden z moich ulubionych reżyserów, w końcu wzięłam się za czytanie jego biografii. 



A Wam jak minęła sobota?

mam nadzieję, że dobrze!


ściskam,


Asia

piątek, 14 czerwca 2013

do jasnej cholery!


OK. Ja wiem, że mam duży biust. Nic z tym nie zrobię, wcale takiego nie chciałam. 

Ale do jasnej cholery,



jak z TOBĄ rozmawiam, patrz mi w oczy, a nie w cycki. 


Dramat, po prostu dramat.






wybaczcie moje poirytowanie, ale to naprawdę nie jest ani miłe, ani fajne. 


Was też to wkurza?


Asia

czwartek, 13 czerwca 2013

mniam!

witajcie!


dzisiaj zafundowałam sobie bombę witaminową, zwłaszcza z naciskiem na witaminę C.




zawsze po obiedzie mam ochotę na coś słodkiego :-) żeby nie żreć pustych kalorii, stawiam na przegryzki z postaci warzyw, owoców, soków (najlepiej tych własnoręcznie wyciskanych). 

Dzisiaj na obiad upichciłam sobie omlet z łososiem, a po zdecydowałam się na miseczkę borówek amerykańskich i szklankę soku pomarańczowego. 


Zdrowo i pysznie!


Jutro na deser zaserwuję sobie truskawki z jogurtem greckim. 


A Wy lubicie przegryźć sobie coś smacznego (słodkiego) po obiedzie? 



buziaki,


Asia 

wtorek, 11 czerwca 2013

denka, denka widzę! :-)

Cześć!


Może jestem dziwna, ale poczucie, że kosmetyk (zwłaszcza róże, bronzery i pudry w kamieniu) dotyka dna, napawa mnie ogromnym entuzjazmem :D


 Lubię zmiany i nowości (rzadko kiedy wracam do wykorzystanych przeze mnie kosmetyków - taka już ma natura :-D), a poza tym, świadomość, że jednak kupione produkty są przez nas sukcesywnie zużywane, niesie ze sobą swojego rodzaju ulgę i wyzwolenie :D






od lewej: różo-bronzer Dallas z Benefit, bronzer (w odcieniu Blonde) z Astora oraz róż Dainty z Maca. 







jak widzicie, denka nie są może spektakularne, ale zawsze coś :-D 

Mimo, ze bardzo lubię te kosmetyki, nie mogę się doczekać kiedy zacznę oglądać się za ich następcami :-D



macie podobnie? 



do przeczytania,

buziak


Asia

piątek, 7 czerwca 2013

czekając na lipiec...

...mając nadzieję, że w przeciwieństwie do beckettowskiego Godota pojawi się szybko (bo to, że się pojawi na pewno, to nie mam wątpliwości :-))))



a czemu akurat lipiec i czemu tak go wyczekuję? ano dlatego, że w lipcu będzie się dziać! i to nie mało :-))

Przede wszystkim festiwal Heineken Opener. Miałam okazję być już na nim dwukrotnie, szczególnie z wielkim sentymentem wspominam rok 2009, kiedy to na festiwalu pojawili się panowie z Faith no More :-) Tegoroczny line-up również zapowiada się obiecująco. Z zapartym tchem wyczekuję Queens of the Stone Age, Nicka Cave'a, Devendrę Banhart, Steve'a Reich'a oraz Blur. Z polskich wykonawców czekam przede wszystkim na Mikromusic, Marię Peszek, Kaliber 44, Łąki Łan i Rebekę. Fajnie, że w tym roku będzie tak rockowo, rasowo wręcz :-) Wybór jest ogromny, a poziom naprawdę bardzo, bardzo wysoki (Steve Reich <3)



Kocham klimat festiwali. Trzeba przyznać, że Heineken Opener to wydarzenie krojone na naprawdę spektakularną skalę, z powodzeniem można powiedzieć, że poziom (zarówno samego festiwalu, jak i gwiazd na niego zaproszonych) jest bezsprzecznie światowy.


Jedyne co napawa mnie niemałymi obawami to.... pogoda ;-) Opener organizowany jest na terenie  lotniska, jeśli zacznie padać i podłoże namoknie, to zamiast radosnych pląsów, będę uskuteczniać brodzenie w błocie, niczym świnka :-) no cóż, nie od dziś wiadomo, że trampki i kalosze to absolutne niezbedniki festiwalów ;-)



***



Kolejnym powodem mojego lipcowego szczęścia jest wyjazd do Barcelony! Dokładnie 20 lipca wylatuję do tego niebiańskiego miasta i spędzę w jego okolicach dokładnie 2 tygodnie. Byłam w Barcelonie dwa lata temu (Boże, jak ten czas leci) i wiem, że jest to moje miejsce na ziemi. Ze 100% przekonaniem mówię Wam, że mogłabym tam mieszkać  :-)



kocham to szalone miasto! 


Szczerze Wam powiem, że dawno juz nie byłam tak podekscytowana! Czekam na lipiec i wiem, że będzie cudownie :-)



A Wy macie już jakieś plany na nadchodzące wakacje?



buziaki,


Asia