czwartek, 31 października 2013

czym dzisiaj pachniesz ? :-)

no własnie? 

ja zdecydowałam się dziś na mgiełkę z Bath & Body Works, o nazwie Dark Kiss. Jak na mgiełkę, zapach jest bardzo intensywny i długo utrzymuje się na ciele. 


Zapach jest dość ciężki (taki troszkę a'la kadzidło:), na pewno nie każdemu przypadnie do gustu. Osobiście, kojarzy mi się z perfumami Thierrego Muglera (zwłaszcza Alien, choć Mugler we wszystkich swoich kompozycjach ma swój charakterystyczny motyw zapachowy, kto wąchał, ten wie:-) 

W Dark Kiss dominuje zapach bergamotki, piżma, jeżyny...intrygujące połączenie!  









a Wy, czym dzisiaj pachniecie? :-)


buziaki! 

Asia

środa, 30 października 2013

nowy naszyjnik!

Wiecie doskonale, że mam mega słabość do naszyjników :-) to jedyny element biżuterii, który mogłabym nosić non stop i właściwie do wszystkiego, ot, takie moje małe uzależnienie :-)


wczoraj w H&M wypatrzyłam sobie taki (kosztował 39 zł): 







gruby łańcuch, którego określa się mianem "statement", odpicuje nawet najzwyklejszy strój :-) i tak właśnie lubię! poza tym, ujął mnie kolor, nie przepadam za biżuterią (której jest od groma w sieciówkach) o sztucznym, żółtawym odcieniu "złota". W tym przypadku kolor jest bardzo intrygujący, niby "rose gold" ale nie do końca. Na żywo wygląda jeszcze ładniej :-)


podoba się Wam? 


Asia

wtorek, 29 października 2013

olejek z drzewa herbacianego - zbawienia dla skóry problematycznej i nie tylko!

Cześć!

przychodzę dzisiaj do Was z recenzją jednego z moich ulubionych produktów. Olejek z drzewa herbacianego to mój absolutny must-have, sprawdza się idealnie dla skór trądzikowych, tłustych problematycznych. Oprócz tego, ma też wiele innych zastosowań - zapraszam do przeczytania recenzji!











ten olejek pochodzi ze sklepu internetowego Top Drogeriaza 10 ml, płacimy 7,50 zł, więc cena jest bardzo atrakcyjna w stosunku do gramatury!

oto jakie informacje na temat olejku znajdziemy na stronie: 


100% czysty, naturalny olejek eteryczny z drzewa herbacianego - nie zawiera domieszek olejów mineralnych ani innych dodatków!

Olejek pozyskiwany z liści drzewa herbacianego pochodzącego z Australii, które od wieków było wykorzystywane przez Aborygenów jako skuteczny środek leczniczy i antyseptyczny.
Olejek z drzewa herbacianego ma bardzo silne właściwości:
  • antyseptyczne i dezynfekujące
  • przeciwbakteryjne i antywirusowe
  • przeciwzapalne
Działanie:
  • leczenie trądziku
  • leczenie i zapobieganie grzybicom i nadmiernej potliwości
  • zapach olejku z drzewa herbacianego odstrasza owady (np. komary), łagodzi świąd po ugryzieniach i przyśpiesza gojenie
  • zwalcza wirusy i bakterie
Zastosowanie:
  • miejscowo na skórę ze zmianami zapalnymi - wypryski, trądzik młodzieńczy  - UWAGA! w przypadku skóry wrażliwej i alergicznej używać w stanie rozcieńczonym np. wodą destylowaną lub solą fizjologiczną, nierozcieńczony może powodować podrażnienia lub nadmierne wysuszenie
  • jako dodatek do kremów do twarzy dla skóry mieszanej i tłustej, zanieczyszczonej - do porcji kremu dodać dwie, trzy krople olejku
  • jako dodatek do środków myjących dla skóry zanieczyszczonej - np.żelu do mycia twarzy
  • jako dodatek do kremów do stóp w celu zapobiegania grzybicy lub nierozcieńczony przy leczeniu grzybicy stóp
  • do inhalacji wspomagającej leczenie infekcji - do naczynia z gorącą wodą dodać 5 - 7 kropli olejku, opary wdychać przez kilka minut
Olejku z drzewa herbacianego nie powinny stosować kobiety w ciąży i dzieci poniżej 3 roku życia. Ostrożność powinni również zachować alergicy i osoby, u których wystąpiły uczulenia na inne olejki eteryczne. Nie należy stosować olejku na skórę wokół oczu.

Moje spostrzeżenia

 olejek z drzewa herbacianego (ważne, aby nie zawierał żadnych domieszek innych olejów) to zdecydowanie jeden z najlepszych przyjaciół cer tłustych i skłonnych do wyprysków. Ja po ten olejek sięgam już kilka lat (mniej lub bardziej systematycznie:-), i w kwestii pielęgnacji twarzy aplikuję go na trzy sposoby: 
  • punktowo, na krostki i wykwity
  • parę kropel aplikuję na wacik, a następnie przecieram wacikiem całą twarz (jeśli macie wrażliwą skórę, radziłabym rozcieńczyć olejek z przegotowaną wodą)
  • 3-4 krople dodaję do kremu, zarówno na dzień jak i na noc

Poza tym, tak jak już pisałam, olejek ma bardzo dobry wpływ na stan naszego zdrowia i odporności, to istny pogromca wirusów i bakterii. Mnie pomógł podczas silnego kataru (dodałam parę kropel go gorącej wody i zrobiłam sobie inhalację), podczas silnego bólu głowy natomiast, wcierałam go delikatnie w skronie (w końcu to olejek eteryczny) i równiez poskutkowało! 

Czytałam także, że olejek sprawdza się wyśmienicie jako dodatek do szamponów w celu pozbycia się łupieżu, działa antygrzybicznie (stopy i paznokcie), może być nawet stosowany na drobne rany i ukąszenia. 


Taki olejek zawsze warto jest mieć w domu, jest absolutnie uniwersalny i, co najważniejsze  naprawdę skuteczny,


polecam!


Asia

czwartek, 24 października 2013

czarne mydło Savon Noir - moje spostrzeżenia

Cześć,

zapraszam Was dzisiaj na krótką recenzję czarnego mydła ze sklepu Skarby Świata. Działanie mydła zachwalane było przez wiele osób, zwłaszcza ze skórą tłustą i problematyczną, co nie ukrywam, dodatkowo zachęciło mnie do wypróbowania tego produktu. 


Zacznijmy może od tego czym jest czarne mydło?

Otóż, nasze mydło to nic innego jak pasta powstała z miazgi oliwek. Oryginalnie kosmetyk pochodzi z Maroka, a jego najbardziej zasłużonymi właściwościami są dogłębne oczyszczanie skóry i usuwanie martwego naskórka. 


Pamiętajmy, że prawdziwe czarne mydło, to kosmetyk właściwie w 100% naturalny, nie zawiera konserwantów, pachnie oliwkami i wbrew temu co sugeruje nazwa - NIE jest czarne, a raczej mętnie żółtawo-zielone. 







Moje spostrzeżenia:

-  produkt działa BARDZO oczyszczająco, skóra wręcz skrzypi po zmyciu mydła (myślę, że dla osób o bardzo wrażliwej skórze, uczucie to może być wręcz nieprzyjemne) 

- pory są widocznie zwężone

- wydzielanie sebum wydaje się być ograniczone

- po umyciu, buzia jest bardzo gładka i delikatna i na pewno NIE jest to zasługa silikonów! :)

- w związku z tym, że oczyszczenie skóry jest znaczne, buzia aż prosi się o nałożenie treściwej maseczki. Mydło działa lepiej niż peeling i jest dobrą bazą pod maski. 

- nie zauważyłam aby działał w zakresie ograniczenia wykwitów skórnych czy zaskórników. 

- mydło jest wydajne, wystarczy niewielka ilość by oczyścić całą skórę twarzy (można oczywiście używać na całe ciało)

- uważajcie na oczy! szczypie jak cholera :) 



Podsumowując, czarne mydło (oczywiście to oryginalne, podróby z Avonu raczej niczego dobrego Wam nie przyniosą) to naprawdę świetny produkt. Oczyszcza, dobrze sprawdza się przy skórze tłustej, a preparaty nawilżające, które nakładamy po umyciu buzi wchłaniają się fenomenalnie. 


polecam!


Asia



niedziela, 20 października 2013

wish lista.... rośnie!

Cześć!
wpadłam na pomysł, aby co jakiś czas wrzucać Wam tutaj moją wciąż rozrastającą się "wish listę" :) jak z realizacją jej poszczególnych punktów będzie...nikt nie wie :-) można powiedzieć,że w kwestii pożądania rzeczy mam dość... słomiany zapał, chociaż czasami jak się uprę, prędzej czy później, obiekt mych westchnień do mnie trafia :-) fajnie jest usystematyzować sobie swoje "żądze", zebrać wszystko "do kupy" i sukcesywnie weryfikować swoje potrzeby :-) zobaczymy jak będzie tym razem!
1.

krem matujący z Phenome. Słyszałam o tej marce same pozytywne opinie. Dodatkowym atutem jest fakt, że ich kremy właściwie w całości składają się z naturalnych i organicznych składników. Poza tym, Phenome to polska marka!


2.


przepiękna folkowa filiżanka, którą można zamówić na stronie www.folkstar.pl. Picie kawy to dla mnie celebracja, fajnie byłoby robić to w tak fikuśnej filiżance!



3.


jak tylko skończę 'Dzieciństwo Jezusa' Coetzeei (która nomen omen nieco rozczarowuję), lecę do księgarni po 'Morfinę' Szczepana Twardocha. Czytałam kilka felietonów pana Szczepana i słyszałam wiele bardzo pochlebnych opinii na temat tej książki.


4.



 ten róż zdecydowanie nie jest produktem pierwszej potrzeby :-) mam już fajny róż z Essence (i póki co z niego nie zrezygnuję:-), ale Melbą z Mac na pewno bym nie pogardziła!


5.


piękny naszyjnik Mai Rackiej, dostępny na stronie Showroomu. Jedno z moich ulubionych kombinacji kolorystycznych,czerń + złoto, do tego ciekawa, surowa forma. Myślę, że nawet do zwykłej oversizowej czarnej bluzki i dżinsów wyglądałby rewelacyjnie. :-)


Oto moja lista, podobają Wam się tego rodzaju wpisy?


buziaki,


Asia


sobota, 19 października 2013

ulubieńcy kosmetyczni ostatnich dni :-)

Cześć!
 
dzisiaj post dotyczący moich najaktualniejszych ulubieńców kosmetycznych. Zaledwie trzy produkty, wszystkie do makijażu twarzy i wszystkie godne polecenia!
 

od lewej: podkład mineralny z Bare Minerals, róż "silky touch" z Essence i kamuflaż (chyba doskonale wszystkim znany) z Catrice
 




róż z Essence naprawdę bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Kupiłam go "na czuja" (nie zapłaciłam więcej niż 15 zł), bo potrzebowałam różu wpadającego w delikatną brzoskwinię. Ten z Essence ma świetną konsystencję (nie jest tępy, ani suchy, co jest dość częste w przypadku róży w kamieniu, chyba najgorsze pod tym względem są te z Bourjois). Pigmentacja jest dość intensywna (jeśli umiejętnie nałożymy produkt, na pewno nie zrobimy sobie plam), jedynym minusem może być to, że róż posiada minimalne drobinki, choć zauważalne są one jedynie "pod słońce", w "normalnym" świetle w ogóle ich nie widać. Róż jest trwały, nie ściera się podczas nie, nie wymaga poprawek. Naprawdę, daje radę!
 
 
kamuflaż z Catrice chyba nie wymaga komentarza. Zachwalany był już przez wiele osób i naprawdę nie rozczarowuje! Świetnie kryje, jest bardzo trwały i niedrogi (ok 15 zł). Żadnych drobinek, idealnie wtapia się w skórę i co mega ważne - nie przeciąża skóry, więc w bardzo ekstremalnych sytuacjach, można go także stosować pod oczy.
 
 
a to moja najnowsza zdobycz! Podkład mineralny z Bare Minerals. Ja mam wersję matującą (z dodatkiem krzemu), w Sephorze (bo stacjonarnie tylko tu można dostać ich podkłady), w regularnej cenie kosztują 130 zł, z 20% zniżką zapłaciłam nieco ponad 100 zł. To już moje drugie opakowanie tego produktu.


 
podkład (niewielką ilość) przesypuję sobie na wieczko, nakładam na pędzel i rozprowadzam na buzi.
Podkład ma rewelacyjne krycie!!! przy czym na buzi wygląda bardzo naturalnie i absolutnie nie ciężko-maskowato :-) buzia jest promienna, a dodatkowo ładnie ujednolicona, zmatowiona. Nie zapycha, nie schodzi w ciągu dnia, dobrze się rozprowadza.
 
Mój absolutny podkładowy ulubieniec!
 
 
używałyście kiedyś tych produktów?
 
jeśli nie, to gorąco polecam!
 
 
buziak,
 
Asia
 
 
Używałyście

poniedziałek, 14 października 2013

Karpacz!

witajcie!

ostatni weekend, a właściwie (końcówkę soboty i prawie całą niedzielę) spędziłam w  Karpaczu. Gór mi się zachciało i faktycznie Karkonosze są cudne, choć samo miasteczko mnie nie zachwyciło. Klimat trochę kojarzy się z Cepelią, jest mega drogo, a autochtoni bywają mało sympatyczni (dostaliśmy bardzo niewybredny ochrzan od pana, bo podobno weszliśmy na jego teren, aby fotkę cyknąć). Zatem....do Karpacza już raczej nie przyjadę, natomiast góry chętnie odwiedzę i to niedługo! 



jak widzicie - pogoda nie dopisała :-) ogromna mgła i mżawka, nic sprzyjającego zwiedzaniu :-)







 dziwny zwyczaj umieszczania zegara (który zresztą nie działał) na drzewach. Bardzo nie lubię! 

 Góry! 

najgorszy deser ever! tony śmietany, polewy malinowej, migdałów, lodów i jeszcze jakiejś czekoladowo-cynamonowej posypki. Co za dużo to nie zdrowo, ciasta nie zjadłam, ale kawa (czarna z ekspresu) była pyszna. 


i to by było na tyle,


do następnego postu,


ściskam,

Asia

środa, 9 października 2013

garść inspiracji designowych - Liban!

witajcie,


jakiś czas temu, zupełnie przypadkowo, wpadłam na facebookowy fanpage firmy Marakand, zajmującej się wyrobem przepięknych obić i mebli. Marakand pochodzi z Libanu i tam też mieści się ich sklep. 


właśnie za to kocham fejsa. Gdyby nie on, nigdy nie dowiedziałabym się o istnieniu takiego sklepu, nigdy nie zachwyciłabym się ich meblami i nie zainspirowała tym cudownym designem!


Obicia są bardzo specyficzne (podejrzewam, że nie każdemu się spodobają), tradycyjne, libańskie printy, bardzo bogate zdobienia, intensywne kolory, ogrom wzorów. Uwielbiam minimalistyczne wnętrza, najlepiej w równie minimalistycznej bieli, ale akcent, w postaci sofy, poduszek, czy pufy w proponowanych przez Marakand wzorach, stanowiłby genialny sposób na przełamanie ascetyczności surowych wnętrz.  


jestem bardzo bardzo na tak!











wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony: https://www.facebook.com/Marakand/photos_stream



ja jestem absolutnie zakochana! nie operuję zupełnie cenami, podejrzewam, że są niebotycznie wysokie, ale powzdychać i zainspirować się zawsze można :)



podoba Wam się taki design? 


buziaki,

Asia

poniedziałek, 7 października 2013

słów kilka o podładzie MAC Studio Fix Fluid

Cześć,

dzisiaj szybka recenzja podkładu MAC - Studio Fix Fluid.


Podkład dedykowany jest przede wszystkim dla osób o cerze mieszanej i tłustej. Ma bardzo dobre krycie, matuje na długo i to właściwie jego największe i najważniejsze "zasługi" :). Jest bardzo "treściwy", jedna pompka wystarcza w zupełności, aby pokryć całą twarz.





dostajemy 30 ml produktu za 120-140 zł. (w zależności od tego czy kupujemy pompkę, która nie jest stałym elementem opakowania (masakra), czy też nie). Wniosek nasuwa się jeden - drogie to cholerstwo! Drogie i na dodatek mało wydajne, mi starczyło na 2 miesiące zaledwie (co prawda przy bardzo wysokiej częstotliwości wykonywania makijażu). 





NW 30 (zaraz wytłumaczę dlaczego taki ciemny odcień :) to neutral warm, czyli odpowiedni dla osób mających czerwonawe tony skóry. Ja co prawda zawsze myślałam, że bliżej mi do ciepławych tonów (dlatego skłaniałam się bardziej ku wariantowi NC - neutral cool), jednak Pani nałożyła mi na buzię zarówno jeden jak i drugi odcień i te z serii NC odcinały mi się niemiłosiernie. Zdecydowałam się na NW 30 ponieważ kupując podkład byłam bardzo opalona (mimo stosowanych filtrów bardzo szybko łapię słońce). Właściwie to dobrze, że już mi się skończył, bo na teraz byłby zdecydowanie za ciemny :)




kolejna sprawa to to, że podkład jest bardzo gęsty, nieco "tępy" i w związku z tym jego rozprowadzenie musi przebiec bardzo szybko i sprawnie, bo w przeciwnym wypadku możemy porobić sobie plamy na buzi. 








tak wygląda całkowicie rozprowadzony podkład. Jak widzicie ładnie wtapia się w skórę (tutaj oczywiście odcina sie, ponieważ jest już zdecydowanie za ciemny) i naprawdę dobrze kryje. 


Kolejnym okrutnym mankamentem tego podkładu jest zapach. Bardzo chemiczny i "ciężki", nic przyjemnego niestety. 



Podsumowując, mimo tego, że Studio Fix Fluid ma swoje wady (i to nie mało), niewątpliwie jest to jeden z najlepszych fluidów z jakimi miałam do czynienia. Buzia wygląda po nim naprawdę ładnie (chociaż jeżeli oczekujecie super naturalnego efektu pt "nie mam podkładu na twarzy", to na to nie liczcie - podkład jest kryjący i widoczny, choć na pewno nie tworzy efektu maski). 



Lubicie podkłady MAC? używałyście Studio Fix Fluid? a może macie innych faworytów dla skór tłustych i mieszanych? 



ściskam,


Asia